Zmierzch wolności. Więzienia bez ścian. Cyfrowa dyktatura

Zmierzch wolności. Więzienia bez ścian

Chiny to jedno z najważniejszych państw świata, które jako pierwsze rozwinęło na niespotykaną skalę system monitoringu i inwigilacji. Komunistyczne władze nazwały go „systemem zaufania społecznego”, który ma służyć poprawie bezpieczeństwa obywateli. W praktyce polega on na tym, że każdy człowiek jest śledzony przez miliony kamer CCTV, a jego zachowanie jest punktowane przez odpowiednio zaprogramowane algorytmy.

Im więcej punktów karnych, tym mniej przywilejów, np. zakaz podróży samolotami. Inne kraje (USA, Australia, EU) również są zainteresowane wdrażaniem własnych systemów inwigilacji na wzór chiński. Dobrze omawia ten temat francuski film dokumentalny „Cyfrowa dyktatura”, który jest wiarygodnie zrealizowanym materiałem, poruszającym najważniejsze kwestie utraty wolności i ograniczania swobód obywatelskich.

Dzisiaj człowiek jest pod ciągłą obserwacją instytucji państwowych. Wszystkie działania rządu podejmowane są (teoretycznie) w trosce o bezpieczeństwo obywateli. Łączą się jednak z utratą prywatności. Mogą tworzyć zupełnie nowe problemy oraz skłaniać rząd do nadużywania władzy. Dlaczego? Z powodu lęku przed przegranymi wyborami i utratą źródła dochodów.

Szokujące jest to, że koszmarna wizja Orwella jest realizowana pełną parą w Chinach, a Chińczycy liczą na to, że swoje technologie inwigilacji i kontroli sprzedadzą innym krajom, zdawałoby się wysoko rozwiniętym. Czym stał się współczesny świat? Oazą wolności, wspieraną przez nowe technologie, czy więzieniem bez ścian (no wall prison) bez możliwości wylogowania.

Zmierzch wolności. Emoralni
Na zdjęciu: jedna z wielu kopuł w Menwith Hill, prawdopodobnie używana przez system Echelon — globalną sieć wywiadu elektronicznego. System powstał przy udziale Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii w ramach porozumienia AUSCANNZUKUS i jest zarządzany przez amerykańską służbę wywiadu NSA. Żródło: Wikipedia

Zobacz także: (…) gdyby nie było policji i wojska — o ile bylibyśmy bogatsi jako społeczeństwo? Armie potrzebują wojny, policja potrzebuje przestępstw

W obozie państw autorytarnych zainstalowanie i używanie systemów totalnej inwigilacji jest przesądzone. W Chinach to ponura rzeczywistość już od kilku lat. Inaczej sprawa cyfrowej inwigilacji społeczeństw wygląda w tzw. wolnym świecie. Obywatele sprzeciwiają się temu.
W 2013 roku 562 pisarzy z całego świata, m.in. z Polski, podpisało list otwarty dotyczący inwigilacji amerykańskich służb specjalnych.
Wśród sygnatariuszy apelu znajduje się 14 noblistów, jak: Günter Grass, Elfriede Jellinek, Olga Tokarczuk czy J.M. Coetzsee oraz autorów bestsellerów, jak: Umberto Eco czy Henning Mankell. Apel podpisali też m. in. Ignacy Karpowicz, Beata Stasińska i Witold Szabłowski.

Zmierzch wolności. Cybernetyczna dyktatura
„Im bardziej społeczeństwo odejdzie od prawdy, tym bardziej będzie nienawidzieć tych, którzy ja znają” G. Orwell

Człowiek objęty inwigilacją nigdy nie jest wolny; szpiegowane ciągle społeczeństwo nie jest już demokracją czytamy w apelu, który ukazał się w dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung” i 30 gazetach na całym świecie. Nietykalność człowieka jest jednym z fundamentów demokracji, a wszyscy ludzie mają prawo do swobodnego wyrażania swoich myśli w piśmie i w rozmowach bez obserwacji z zewnątrz. To prawo człowieka jest deptane, ponieważ państwa i koncerny nadużywają do swoich celów najnowszej technologii — piszą literaci i wiedzą, co mówią. Skandal gospodarczy związany z firmą Cambridge Analytic (nieuprawnione pozyskanie danych 87 mln użytkowników facebooka) pokazał, że obywatele EU mają poważne powody do troski o swoją nietykalność osobistą.

Zmierzch wolności

Wszystko zaczęło się od systemu szpiegowskiego Echelon, Pegasus, a w szczególności od takich postaci, jak Julian Assange i Edward Snowden. Przed nimi zachodnia opinia publiczna właściwie nie miała pojęcia o tym, co się wyprawia w kwaterze głównej NSA w Fort Meade. Dzięki poświęceniu i odwadze sygnalistów wiemy, że podobnie jak z katastrofą klimatyczną, i w tej kwestii jest dużo gorzej niż myśleliśmy. Tak. Życie człowieka przestało być anonimowe. Mówił o tym Edward Snowden i ostrzegał, że stopień zaawansowania oprogramowania szpiegowskiego używanego przez agencję NSA jest bardzo wysoki.

Zmierzch wolności - Emoralni
Na zdjęciu: graffiti w Londynie z 2008 roku, przypisywane Banksy’emu. Źródło: materiały prasowe

Snowden ujawnił, że agenci NSA przy użyciu oprogramowania PRISM potrafią bez problemu przeczytać email każdego człowieka na Ziemi i nagrać każdą rozmowę telefoniczną.
Jak na taki news reaguje zwykły Kowalski? Nie robi nic. Intelektualiści przynajmniej wykazali się inicjatywą i napisali list protestacyjny do Komisji Europejskiej. Tymczasem przysłowiowy Kowalski ciągle nie widzi jak niekontrolowana cyfryzacja wpływa na jego życie. Pewnego dnia oprogramowanie szpiegowskie (monitorujące) zostanie zainstalowane na komputerach w każdej powiatowej komendzie policji oraz każdym wojewódzkim kuratorium oświaty i być może wkrótce codzienne życie Kowalskiego będzie podlegało punktowemu systemowi monitoringu państwa. Oczywiście, wszystkie urządzenia do funkcjonowania tego systemu zostaną zakupione w Chinach.

EDWARD SNOWDEN: DEMASKATOR CZY SZPIEG

SNOWDEN: DEMASKATOR CZY SZPIEG? — film

Zamiast smartfonów posługuje się zwykłymi telefonami komórkowymi. Jest amerykańskim demaskatorem, byłym pracownikiem CIA zatrudnionym niegdyś przez firmy Dell, oraz Booz Allen Hamilton na umowach dla NSA. Edward Snowden to człowiek, który jako pierwszy ujawnił światowej opinii publicznej fakt, że anonimowość to mit i każdy może być inwigilowany przez NSA — Amerykańską Agencję Bezpieczeństwa Narodowego. Edward Snowden ujawnił na łamach prasy kilkaset tysięcy poufnych, tajnych i ściśle tajnych dokumentów NSA, co zostało określone przez prasę jako największy wyciek danych informacji w historii USA.

Co ujawnił Edward Snowden? Przede wszystkim informacje o programie PRISM, który pozwala na całym świecie masowo podsłuchiwać rozmowy prowadzone poprzez telefony komórkowe i Internet. Według Snowdena PRISM umożliwia NSA przeglądanie poczty elektronicznej, dostęp do czatów i wideoczatów, oraz czerpanie informacji z serwisów społecznościowych.
Snowden ujawnił również, że służby wywiadowcze USA szpiegowały instytucje Unii Europejskiej i ponad 30 czołowych polityków na świecie m.in. kanclerz Angelę Merkel. Ujawnił, że Amerykanie od 2009 roku niezgodnie z obowiązującym prawem, wchodziły do sieci komputerowych wschodnioazjatyckiej sieci Pacnet, a także chińskich operatorów telefonii komórkowej. 17 czerwca 2013 roku dziennik „The Guardian”, powołując się na dane uzyskane od Snowdena, podał, że służby specjalne Wielkiej Brytanii i USA, prowadziły monitoring komputerów i podsłuchiwały zagranicznych polityków i urzędników, biorących udział w spotkaniu grupy G20 w Londynie w 2009. Brytyjskie służby specjalne w czasie trwania spotkania, prowadziły podsłuch telefonicznych rozmów prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Snowden podkreśla, że nie ujawnił wszystkich posiadanych informacji.

Ucieczka i azyl

Człowiek, który wstrząsnął amerykańskimi służbami wywiadowczymi, jest cały czas poszukiwany przez władze USA pod zarzutem ujawnienia tajemnic państwowych i szpiegostwa. Jego ucieczka do HonkKongu była jak gotowy scenariusz filmu sensacyjnego. Wiele państw odmówiło mu pomocy. W końcu Wenezuela zgodziła się udzielić mu azylu. Jednak kiedy znalazł się na lotnisku w Moskwie, okazało się, że władze USA cofnęły mu paszport, więc nie mógł dalej podróżować. Przez miesiąc Snowden przebywał w strefie tranzytowej lotniska Szeremietiewo, by w sierpniu otrzymać azyl w Rosji na okres jednego roku. Tego samego dnia opuścił lotnisko w towarzystwie reprezentantki WikiLeaks Sarah Harrison. Okres azylu został mu przedłużony do roku 2020. Według adwokata Snowdena, dokładne miejsce jego pobytu nie zostanie ujawnione. Edward Snowden jest pod stałą ochroną oficerów Departamentu Kontrwywiadu Wojskowego FSB.

Nowe szczegóły ucieczki Snowdena ujawniły niemieckie stacje publiczne NDR i WDR oraz dziennik „Sueddeutsche Zeitung”, co zostało odebrane jako kompromitacja władz USA. Po wielkim ujawnieniu danych, Amerykanie za wszelką cenę próbowali ściągnąć demaskatora do USA, by wytoczyć mu proces. Dlatego wystąpili z oficjalnym wnioskiem do władz Chin o wydanie im Edwarda Jamesa Snowdena. Tymczasem legitymował się on paszportem wydanym na nazwisko Edward Joseph Snowden. W ten sposób udało mu się bez przeszkód wsiąść na pokład samolotu lecącego z Hongkongu do Rosji. W Moskwie Snowden chciał wsiąść do samolotu lecącego do Hawany. To jednak mu się nie udało, ponieważ władze USA zdążyły unieważnić jego paszport. Jednak Snowden jeszcze raz wyprowadził specsłużby USA w pole. Wiedząc doskonale, że jest na podsłuchu, powiedział, że przebywający w Moskwie prezydent Boliwii Morales, chce go zabrać na pokład swojego samolotu. W efekcie nacisków USA Austria, łamiąc wszelkie zwyczaje dyplomatyczne, zmusiła Moralesa do lądowania w Wiedniu i poleciła przeszukać samolot prezydenta. Snowdena oczywiście nie było na pokładzie samolotu. Incydent ten wywołał jednak międzynarodowy skandal i stał się oficjalnym powodem przyznania mu azylu politycznego w Rosji.

EDWARD SNOWDEN: DEMASKATOR CZY SZPIEG
Reżyseria: Wanda Koscia
Scenariusz: Tilman Remme, Wanda Koscia
Producenci: Elsine Van Os, Tilman Remme, Tewe Pannier
Narrator: Greg Marston
Muzyka: Neil Cartwright
Produkcja: Canal+ 2019

Tylko dla realistów o mocnych nerwach

ALEKSANDER SOWA -- eprawda

ALEKSANDER SOWA „Samobójstwa znanych pisarzy”

Każda książka ma swoją historię. Każdy autor, własną biografię. Półki w księgarni bywają ulicą samobójców. Literatura to czasem odpowiedź autora na pytanie: żyć czy umrzeć? Aleja samobójczych pisarzy, poetów i literatów usłana jest wielkimi nazwiskami. Broń palna to w ostatnich chwilach popularny u literatów-samobójców fant. Towarzyszy im w również alkohol.

Czasem, to krzyk: ratuj, jestem u kresu… Powody samobójstw są różne: choroba psychiczna, rozpacz, miłość, brak perspektyw, nadwrażliwość czy niepowodzenia twórcze. Są wpisane w naszą naturę i stare jak ludzkość. Najważniejsze jednak, że pozwalają zdecydować o tym, o czym decydować prawa nie mamy. Za chwilę dowiesz się jak wielu, skorzystało z tej możliwości.

Zapraszam do alei literackich samobójców.

Prawdopodobnie jednym z pierwszych był Empedokles z Akragas — starożytny poeta i filozof. Trzeba przyznać, że był oryginalny, jeśli prawdą jest, że skoczył do Etny. To miało zapewnić mu w ludzkiej opinii wniebowzięcie i boską cześć. Korneliusz Gallus — Rzymianin, wódz i poeta — rzucił się na miecz. Jarrell Randall pod samochód, choć możliwe też, że zginał przypadkiem. József Attila położył się na torach.

Wyskoczyć z okna

To jednak skok jest jednym z najprostszych sposobów na samobójstwo, choć wśród literatów stosowany z umiarem. Tak skończył na przykład austriacki pisarz Egon Friedell. Po Anschlussie nie chciał emigrować. Był jednak Żydem. Gdy w drzwiach stanęli faszyści, zamiast aresztowania wybrał okno. Wyskakując, ostrzegł przechodniów przed upadkiem. Z okna wyskoczył też rosyjski poeta Gabay Ilya Yankelevich. Inny Rosjanin Nikołaj Iwanowicz Dementiev, po zaproponowaniu przez NKWD roli donosiciela postąpił podobnie. Miał 28 lat. Z balkonu na 15 piętrze wyskoczył amerykański pisarz Dowell Coleman. Wcześniej ostrzegał słowami: balkon mnie kusi. Autor „Pociągów pod specjalnym nadzorem” Bohumil Hrabal, też sprowokował śmierć. Umarł w szpitalu, w wyniku obrażeń po upadku ze szpitalnego okna na piątym piętrze, z którego wyskoczył (bądź wypadł) karmiąc gołębie. Inny pisarz rosyjski Wsiewołod Garszyn zabił się, skacząc nie z okna, a z klatki schodowej. Oto samobójstwa z beznadziei. Ucieczka przed uwięzieniem, cierpieniem, brakiem perspektyw albo starością.

Broń palna

Zdecydowanie popularniejsze jest zastrzelenie. Słynny tego typu samobójca-literat, to oczywiście Ernest Hemingway. Po otrzymaniu Nobla słabł, w miarę jak pogarszało się jego zdrowie (głównie z powodu nadużywania alkoholu) i gasł temperament. Na rok przed śmiercią próbował strzelić sobie w głowę, lecz odebrano mu broń. Oświadczył, że chce skończyć ze sobą, bo nie może żyć tak jak chciałby. Na trzy tygodnie przed 62. urodzinami, w niedzielny poranek usiadł na krześle w holu swojego domu, z obiema lufami sztucera w ustach. Pierwszy raz strzelił w człowieka. Samobójstwo maniakalne. Pisarz cierpiał na lęki. Słyszał głosy, a w jego psychice zaszły nieodwracalne zmiany.

Ernest Hemingway -- eprawda
Na zdjęciu: Ernest Miller Hemingway (1899-1961) — amerykański pisarz i dziennikarz. Jest autorem takich powieści jak „Słońce też wschodzi”, „Pożegnanie z bronią”, „Komu bije dzwon”, oraz opowiadań „Śniegi Kilimandżaro” i „Stary człowiek i morze”. Często jest przedstawiany jako klasyczny przedstawiciel literatury amerykańskiej. Styl pisania Hemingwaya stał się znany jako „iceberg theory”. Miał cztery żony i troje dzieci. Jeden z najwybitniejszych pisarzy XX wieku. Źródło: materiały prasowe

Broni palnej użył także Heinrich von Kleist, choć czasy i powody były inne. Najpierw zastrzelił ukochaną, kierując pistoletową kulę w serce, a potem strzelił we własne usta. Kobieta miała 31 lat i nieuleczalnego raka. Pisarz 34 lata i tylko ją.
Przy wykorzystaniu broni palnej zakończył życie także jeden z najwybitniejszych rosyjskich pisarzy i poetów XX wieku Włodzimierz Majakowski. Początkowo zaangażowany w rewolucję, zwolennik Lenina, odważył się również na jej krytykę. Potem, w czasach Stalina, jego poezja była wykorzystywana propagandowo. Strzelił sobie w serce w wieku 37 lat.

Zastrzelił się mój węgierski imiennik — Sándor Márai — znany autor powieści psychologicznych zachwycających stylem, przenikliwością, skupieniem na moralnych wyborach bohaterów i ich konsekwencjach. Na raka gardła umarła mu żona. Kilka miesięcy później także nagle — przybrany syn. W głowę strzelił sobie Arguedas José Maria, lecz umarł dopiero po pięciu dniach. Z pompą odszedł Otto Weininger, znany z powodu pełnej pogardy dla kobiet książki „Płeć i charakter”. Wkrótce po jej wydaniu wynajął pokój w hotelu i się zastrzelił. W tym samym pokoju umarł Beethoven. Twórca postaci Conana Barbarzyńcy — Robert E. Howard popełnił samobójstwo automatyczne (impulsywne). Strzelił do siebie z powodu śmiertelnej choroby matki. Zrobił to zaraz po wysłuchaniu beznadziejnej diagnozy.

Wolf von Kalckreuth zastrzelił się, bo nie chciał iść do wojska. Antero de Quental siedząc na ławce w parku z powodu niezwykle bolesnej choroby kręgosłupa. Zastrzelił się też Romain Gary, William Lauderdale i Aronzon Leonid L. Można powiedzieć, że Kariotakis Costas strzelając do siebie, w ostatniej chwili zmienił, w pewnym sensie zdanie. W przeddzień, po bezskutecznej próbie utopienia napisał: Nie radzę topić się tym, którzy potrafią pływać. Również Richard Brautigan skończył, strzelając do siebie. Upił się i zastrzelił z rewolweru w wieku czterdziestu dziewięciu lat.

Widać, że broń palna, to w ostatnich chwilach popularny u literatów-samobójców fant. Towarzyszy im w również alkohol. Jest zresztą obecny przy połowie wszystkich samobójstw. Tak było w wypadku Dariusza Ratajczaka. 10 lat po wydaniu książki, z powodu której oskarżono go o „kłamstwo oświęcimskie”, zatruł się alkoholem. Po kilku dniach rozkładające się zwłoki znaleziono w zaparkowanym samochodzie.

Środki nasenne

Zazwyczaj jednak sam alkohol nie wystarczy i bywa tylko jednym z aniołów śmierci. Dla przykładu francuski poeta Andre Frederique, zdecydował skończyć ze sobą targany nieodwzajemnioną miłością. Wypiwszy butelkę wódki, połknął garść tabletek, a dla pewności odkręcił gaz. Podobnie postąpił Arthur Koestler. Zachorowawszy na śmiertelnego raka, razem żoną połknął śmiertelną dawkę barbituranów i popił je alkoholem.

Pierre Drieux la Rochelle po zajęciu Francji przez faszystów poparł kolaborację. Miał własną wizję Europy, w której nie ma narodów w obecnym kształcie. Nie wyrzekł się faszystowskich przekonań do końca i kiedy alianci zajęli Francję, zatruł się środkami nasennymi, ale przeżył. W szpitalu podciął sobie żyły, lecz nieskutecznie. Choć przyjaciele umożliwili pisarzowi ucieczkę z Francji, odmówił. Nie rozpoznany zatruł się pigułkami na sen w amerykańskim szpitalu polowym.

Środki nasenne zażył Jerzy Kosiński. Przed śmiercią napisał w pożegnaniu: Kładę się teraz do snu, na trochę dłużej niż zwykle. Nazwijmy to wiecznością, po czym nałożył na głowę plastikowy worek i umarł w wannie. Michael Dorris zrobił identycznie. Żona oskarżyła go o molestowanie seksualne przybranej córki. Szwedzka poetka Karin Boye również zażyła tabletki nasenne, lecz zmarła na hipotermię. Była lesbijką. Zabiła się z miłości do dwóch kobiet jednocześnie. Wyszła z domu. Po kilku dniach znaleziono ją na wzgórzu z widokiem na miasto.

Połykając pigułki nasenne, odebrali sobie życie również Alfred Wolfenstein i Arthur Koestler.

Skok z wysokości wybiera około 7%, zażycie środków nasennych w granicach 3,5%, a rzucenie się pod pojazd, utopienie, otwarcie żył nie więcej niż 2%. Zagazowanie i zastrzelenie 1%. Otrucie jeszcze mniej. Natomiast powieszenie, to aż 75% wszystkich samobójstw.

To niewiarygodne, ale z powodu nagłośnienia samobójstw sławnych ludzi, ogólna liczba samobójstw wzrosła o blisko 1000%. Zauważono to już po publikacji w 1774 „Cierpień młodego Wertera”, kiedy drastycznie wzrosła liczba samobójstw wśród młodych mężczyzn z powodu nieszczęśliwej miłości. Identycznie było po publikacji książki „Wyjście Ostateczne” Dereka Humphreya. Zjawisko to nawet nazwano jako „efekt Wertera — samobójstwo naśladowcze (imitacyjne)”.

Jeden z najbardziej znanych polskich samobójców to Edward Stachura. Jego twórczość, to pytania o życie i śmierć, a książki to zapis samozniszczenia. Stachura cierpiał na depresję, która jest powodem ponad połowy samobójstw. Najpierw rzucił się pod pociąg, lecz przeżył. Leczył się. W szpitalu zażył za dużo psychotropów. Próbował podciąć nożem żyły i powiesić się na sznurze przywiązanym do haka w suficie. Umarł straszną śmiercią. Przez zadzierzgnięcie.

Edward Stachura -- eprawda
NA zdjęciu: Edward Stachura (1937-1979) — polski poeta, prozaik, pieśniarz i tłumacz, laureat Nagrody Fundacji im. Kościelskich. Stachura zaczął pisać w wieku 17 lat. Źródło: Wikipedia

Na pasku od fartucha zakończył życie Gerard de Nerval, choć twierdził, że to podwiązka królowej Saby. Leczył się psychiatrycznie. W szpitalu dla chorych umysłowo powiesił się Jean-Pierre Dupre. Znalazł się tam po oddaniu moczu na grób Nieznanego Żołnierza. Jens Bjørneboe powiesił się, protestując przeciw aresztowaniu Ulrike Meinhof. Jurij Iwanowicz Galiczpo po przesłuchaniu przez NKWD. Gerhard Fritsch w trakcie napadu depresji. Eugenio Imaz po kolacji z przyjaciółmi, w szafie, na szelkach. Kitamura Tokoku wbił sobie w pierś sztylet, lecz przeżył. Pół roku później też się powiesił. Na sznurze skończyli Franz Innerhofer, Robert Burton czy jeden z najbardziej zagadkowych, polskich pisarzy XX wieku — Adam Wiśniewski-Snerg.

Odkręcić gaz

Amerykańska pisarka, poetka i eseistka Sylvia Plath wybrała zagazowanie. Przed śmiercią, w nocy, przygotowała śniadanie dla dzieci (były za małe, żeby jeść same), otworzyła okno w ich pokoju. Ręcznikami i taśmą klejącą uszczelniła drzwi do kuchni. Włożyła głowę do piekarnika i odkręciła gaz. Zostawiła kartkę na wózku, by zadzwonić do jej lekarza. Mąż miał romans. Kochanka zabiła się potem w identyczny sposób.

Sylvia Plath i Anne Sexton znały się, ale Sexton nie zostawiła listu. Jej śmierć była całkowitym zaskoczeniem. Zachowywała się normalnie. Po spotkaniu z długoletnią przyjaciółką wsiadła do samochodu w garażu, włączyła radio i silnik. Jej terapeuta określił to jako akt „samotnej i zdesperowanej alkoholiczki”, a w New York Timesie napisano, że popełniła samobójstwo, ponieważ: życie na tym świecie jest niemożliwe bez odrętwienia, a ona nie potrafiła być odrętwiała. Ten typ samobójczego aktu określić można jako samobójstwo melancholijne.

Gaz był przyczyną prawdopodobnie samobójczej śmierci Tadeusza Borowskiego — autora opowiadań „Proszę państwa do gazu” czy „U nas w Auschwitzu”. Kilka dni po urodzeniu przez żonę córeczki Borowski trafił do szpitala z objawami zatrucia. Powodem samobójstwa był nieszczęśliwy romans oraz przypuszczalnie rozczarowanie komunizmem. Miał 29 lat. Od zagazowania umarł noblista Kawabata Yasunari i Stig Dagerman. Przez zatrucie spalinami w garażu umarła Julia Drunina — radziecka poetka. Zostawiła list pożegnalny. Powodem samobójstwa był upadek ZSRR.

Młodo umarł Rafał Wojaczek. Nadużywał alkoholu, wszczynał bójki i leczył się psychiatrycznie z powodu prób samobójczych. Miał schizofrenię. Rozwiódł się po półrocznym małżeństwie. Przedawkował różne leki (m.in. valium). Osierocił córkę.

Od przedawkowania umarł amerykański autor powieści „Martin Eden”, „Zew Krwi”, czy „Biały Kieł” Jack London. Był alkoholikiem, morfinistą i opiumistą. Często poruszał motyw samobójstwa. Możliwe, że to jest powodem spekulacji, jakoby jego śmierć była wyborem. Oficjalnie zmarł w wyniku mocznicy. Istnieje hipoteza jakoby nie mogąc jednak znieść cierpienia, przedawkował morfinę, której duże dawki w ostatnich dniach rzeczywiście przyjmował. Jeśli tak, mogło to być samobójstwo obsesyjne.

Jack London -- eprawda
Na zdjęciu: Jack London (1876 -1916) — syn Flory Wellman i H.W. Chaneya. Nazwisko przyjął od ojczyma, Johna Londona. Autor powieści i opowiadań z wątkami autobiograficznymi. London miał niezwykle barwne życie. Był samoukiem i m.in. gazeciarzem, trampem, kłusownikiem, marynarzem, poszukiwaczem złota w Klondike i reporterem. Źródło: Wikipedia

Jednym z najmłodszych samobójców wśród poetów, to Thomas Chatterton. Zabił się mając 17 lat. Pochodził z prowincjonalnego Bristolu. Wyjechał do Londynu, by zrobić karierę, lecz nie dostrzeżono jego twórczości bądź wydano ją bez jego wiedzy. W biedzie, bez przyjaciół, chorując na syfilis przedawkował arszenik, zażywany jako lekarstwo. Arszenikiem otruł się także Bradfield Joseph Henry Steele z powodu ubóstwa. Gustav Johannes Wied otruł się cyjankiem potasu.

Ana Kavan świadomie przedawkowała heroinę. Była uzależniona. Ciekawe, bo zażywający heroinę popełniają 14 razy częściej samobójstwo niż inni. Ivan A. Boldyrev — pisarz rosyjski — po aresztowaniu przez NKWD zdołał uciec z Syberii do Paryża. Otruł się veronalomem z powodu biedy. Menno ter Braak otruł się po wejściu Wermachtu do Holandii. Niemiecki antyfaszysta Walter Hasenclever — pisarz, poeta i dramaturg — otruł się na wieść, że Francuzi zamierzają wydać go Niemcom. Otruli się również Hermann Burger i Adriaan Harrie Venema.

Virginia Woolf wolała się utopić. Chorowała na zaburzenia maniakalno-depresyjne, które doprowadziły do kilku nieudanych prób samobójczych, oraz tej ostatniej — udanej. W wieku 59 lat napchała kieszenie kamieniami i rzuciła się do rzeki. Utopili się także: laureat Pulitzera — John Gould Flether(w stawie), Hjalmar Gullberg (w jeziorze), John Berryman(skacząc z mostu do Missisipi). Karoline von Günderrode — niemiecka poetka utopiła się z powodu nieodwzajemnionej miłości, a Osamu Dazai razem z kochanką.

Okrutnie i makabrycznie

Poeci, pisarze, to z definicji osoby niezwykle twórcze. Skoro dotąd pisałem już o powieszeniu, strzelaniu do siebie, truciu, zagazowaniach, utonięciach i wciąż tematu nie kończę, dalej może być naprawdę makabrycznie. Samobójcza śmierć jest przecież sama w sobie straszna. Może być znacznie gorzej. Samobójcza śmierć może się dodatkowo charakteryzować ogromnym okrucieństwem.

Iwan Wasiljewicz Ignatiew był homoseksualistą. Po nocy poślubnej i próbie zabicia żony poderżnął sobie gardło brzytwą. Tak samo skończył Amerykanin John Brown i japoński poeta Kanaków Bidzan. Niemiecki pisarz walczący z nazizmem — Weiss Ernst — podciął żyły, kiedy czołgi Hitlera wjechały do Paryża. Bart Armand wykastrował się i umarł z utraty krwi.

Jednym z najbardziej wstrząsających samobójstw wydaje się śmierć Yukio Mishima — japońskiego prozaika, poety i działacza politycznego. Przed śmiercią wdarł się do bazy wojskowej w Tokio i zabarykadował na balkonie. Stamtąd przemawiał do zgromadzonych żołnierzy na znak protestu przeciw powojennemu statusowi Japonii. Wzywał do zamachu stanu — do powrotu cesarstwa. Wokoło latały nisko śmigłowce, by zagłuszyć przemowę. Zrezygnowany popełnił rytualne seppuku. Jego kochanek próbował kilkakrotnie skończyć jego cierpienia odcinając mu głowę. Nie potrafił. Sam popełnił samobójstwo.

XVII wieczny, bardzo zamożny angielski pisarz William Beckford na swoje nieszczęście organizował we własnym zamku homoseksualne orgie. Skazano go na wydalenie. Przestał jeść i zmarł z wycieńczenia. Zagłodził się również Louis Boussenard. Przed śmiercią wysłał zaproszenie do znajomych na pogrzeb. Weil Simone zabił się głodując przeciw okupacji niemieckiej. Francuska poetka pochodzenia angielskiego Renée Vivien zagłodziła się w wieku 32 lat, po kilku miłosnych związkach z innymi kobietami.

Petrus Borel wyjechał do Afryki, postanawiając umrzeć od śmierci w palącym słońcu. Zmarł od udaru słonecznego. Włoski poeta i dziennikarz Pietro Vigna, po uwięzieniu został oślepiony gorącym żelazem. Popełnił samobójstwo rozbijając głowę o ścianę. Osadzeni zresztą zabijają się trzy razy, aresztowani nawet dziesięć razy częściej, niż żyjący na wolności. Zabijają się też młodzi, wolni i zdolni.

Każdy idzie własną drogą

Mirosław Nahacz zadebiutował przed maturą. Facet z prowincji wyjechał do Warszawy. Wydał trzy książki. Miał talent, dopiero zaczynał literaturę. Nic nie wskazywało, że źle z nim. Poszli z kumplem do knajpy. Zjedli. Wrócili do domu. Szykowali się do imprezy. Sprawdzili w Internecie jak tam dojechać. Wyszli w miasto. Rano już go nie było. Nie zostawił listu. Był w piwnicy domu, gdzie wynajmował mieszkanie. Ponoć się powiesił. Nie wiadomo, bo śmierć bywa tajemnicą.

Witkacy o samobójstwie zdecydował na wieść o inwazji Rosjan na Polskę. Zgłosił się do wojska podczas mobilizacji, ale odmówiono mu broni. Ruszył w las z ukochaną. Po kilku godzinach tylko ona wróciła — była pod wpływem narkotyków. Wyjaśniła, że próbowała połknąć śmiertelną dawkę. Popiła wodą z kałuży i zwymiotowała. Twierdziła, że Witkacy otworzył żyły, po czym zapadła w kilkudniowy, narkotyczny sen. Tymczasem syn właściciela dworu utrzymywał, że Witkacy nie podciął żył, ale tętnicę szyjną. Po latach dokonano transmitowanej przez TVP ekshumacji. Grób rozkopano, ale zwłok nie udało się zidentyfikować. Niektórzy twierdzą, że Witkacy upozorował śmieć i żył potem w Łodzi do 1968. Został pochowany po kryjomu w parku, pod dębem. W latach pięćdziesiątych jego kochanka podobno znalazła kartkę z napisanym jego ręką: Ratuj, jestem u kresu.

Jak widać aleja samobójczych pisarzy, poetów i literatów usłana jest wielkimi nazwiskami. Jest też długa. Nic dziwnego. Dwadzieścia sekund po przeczytaniu tego zdania, ktoś umrze samobójczą śmiercią. Co sekundę nieskutecznie spróbuje ktoś inny. Aktem samobójstwa człowiek zabiera siebie samego innym.

Pisarz odbiera nam niestety swój talent. Jednak nie jesteśmy bezsilni. Nawet 85% samobójców ostrzega o swoim zamiarze. Prawo jednostki do odebrania sobie życia nie podlega dyskusji. Każdy człowiek ma własną drogę. Niesie swój bagaż. Jest w nim wszystko, co przynosi życie. Także śmierć — i bywa, że to śmierć samobójcza. I czasem śmierć zaczyna legendę. Samobójca zdaje się drwić z losu, abyśmy zrozumieli — spektakl będzie trwał, chociaż serce mu pęknie, a po makijażu nie będzie już śladu. Uśmiech nie zejdzie mu z ust, bo to jego wybór.

Aleksander Sowa (1979) — polski autor powieści kryminalnych, obyczajowych, zbiorów opowiadań i poradników, niezależny prekursor samodzielnego wydawania własnych książek w Polsce. Jego debiutancka powieść była pierwsza powieścią wydaną na papierze, a następnie sprzedawaną w Amazon jako e-book. Autor swoją pisarską karierę zbudował na samopublikowaniu, dbając o wysoki poziom zarówno treści, jak i strony edytorskiej swoich utworów. Wszystkie jego powieści kryminalne są inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Od roku 2012 roku pracuje jako policjant w stopniu podoficerskim. Jest laureatem wielu nagród literackich, m.in. Nagrody Prezydenta Miasta Opola za debiut kulturalny roku 2019. Więcej: Aleksandersowa.pl

Ewa Sonnenberg — Lady & Ms. Hyde

Ewa Sonnenberg

Czy poetycka księżniczka wyrosła na Złą Królową? Nazywana też Ewą Demarczyk polskiej poezji, Cybernetyczną damą, Tancerką słowa — Ewa Sonnenberg — poetka, eseistka, pianistka, performerka. W swych najnowszych tekstach zabiera nas do krainy zamętu, nikczemności, dusznych z pożądania toalet i coraz bardziej dojmującej, totalnej kontroli. W miejsce nieoznaczone, gdzieś między Wielkim Wybuchem a niewiadomą, ku której zmierzamy, budując ochoczo nasz wspólny, całopalny stos, który okaże się raczej wysypiskiem śmieci. W świecie gdzie wszyscy jesteśmy samozwańczymi królami, a słowo Ja wyrasta ponad sacrum, gdzie każdy chce być kimś, choć przeważnie bywa nikim, nakręcając spiralę własnej frustracji. Czy w kolejnej poetyckiej krainie Ewy Sonnenberg panuje niepodzielnie zbiorowy król zniszczenia? A może Crazy — dama z tasakiem — w swym prawdziwie wolnym wcieleniu jako Ms. Hyde? Każda z tych postaci niesie w sobie zatrutą drobinę zwierciadła z bajki o Kaju i Gerdzie. W niej odbija się krzywy, okaleczony obraz naszego świata. A może jednak pójdziemy w ślady Marii Antoniny i zdobędziemy się w końcu na gremialne przepraszam, zrobiłam to niechcący, zanim połknie nas znienacka zielona żaba? Wybór jak zwykle należy do Czytelnika. Szymon Kantorski

Dzień króla

w mieście pojawili się ludzie w koronach na głowach
przeciskali się w tłumie
nagle co drugi człowiek stał się królem
każdy z królów szukał swoich poddanych swojego królestwa i zamku
wszystko co istniało miało należeć do króla
słowo „mieć” stawało się ważniejsze od słowa „być”
królewskie szaty jak kurtyna opadały na cały świat
każdy z królów szukał swoich poddanych
kogoś głupszego od siebie by nad nim górować
jednak królów było więcej niż poddanych
zapanowało zamieszanie bo jak jeden król mógł spełniać rozkazy innego króla
tak zaczęła się walka między królami który z nich jest ważniejszy
królestwa okazały się czymś nieuchwytnym
jak wirtualna schadzka mikroprocesora ze sztuczną inteligencją
królestwa okazały się czymś tak małym jak neutrino
w pewnym momencie osiągnęły prędkość światła i znikły
a zamki poszły na daleki spacer w towarzystwie biszkoptów estetyki
surrealizmu i swoich kaprysów
rozmawiały o niewystarczającym działaniu pola elektromagnetycznego
i powolnym wyczerpywaniu się energii słonecznej
nic to nie dało
królów było coraz więcej teraz każdy chciał być królem
nosić koronę w dzień i w nocy
podczas snu i uprawiania seksu
nastała moda na bycie królem
„to nic trudnego każdy tak może make it!”
pojawiały się napisy reklamowe
na każdej ulicy panował jakiś król
roiło się od króli i koron
przez co nikt nie był pewny następnego dnia
królowie na ulicach mijali się niemo
jedyne co odczuwali to wrogość i chęć panowania nad innymi
niekiedy korona jednego króla zahaczała o koronę innego króla
powstały specjalne szkoły gdzie uczono jak być królem
jak w widowiskowy sposób oddzielić swoje ja od ja innych ludzi
jak mówić na tyle niezrozumiale by sprawiać wrażenie mądrego władcy
jak wybudować wokół siebie mur własnego królestwa by stać się niedostępnym
jak panować by nikt się nie zorientował że nie jest się królem
jak ogłupiać w sposób skuteczny i systematyczny chwytać w pułapkę materii
każdy z królów chciał zaznaczyć swoją obecność
planując co zrobić by przebywać w każdym domu
każdy król chciał posiadać rząd dusz
każdy król miał swoją prawdę którą walczył z innymi prawdami
każdy król w imię swojej prawdy manipulował rzeczywistością
chciał zrównać wszystko do poziomu swojego myślenia
na świecie panował głód i toczyły się wojny
ale królowie udawali że tego nie ma
że istnieje jedynie plastikowa wyidealizowana korona
ćwiczyli się w obietnicach których nigdy nie dotrzymywali
specjalizowali się w dawaniu słowa które wykreślali z rejestru słów
sztukę obiecywania doprowadzili do perfekcji
za ich plecami doskonaliła się sztuka tracenia
świat pochłaniał ogień i śmierć
ale królowie udawali że nie ma śmierci
że istnieje tylko uśmiech i zabawa w wieczność
a ogień to coś co próbuje wchodzić im w drogę
chcieli ugasić każdy płomień
chcieli przekłamać każdą śmierć
tak jak ich korona była fałszem
tak też każdy ich gest był fałszywy
próbowali zaszachować świat i ludzi
trzymać na uwięzi swoich lęków obaw obsesji i słabości
oczywiście udawali że tkwi w nich tylko siła
zakazali płaczu i łez
zakazali mówić o duszy
jedno i drugie wyszło z użycia stając się niemodne
skazane na pośmiewisko i szydercze komentarze
skąd tyle koron
jakby ktoś zbudował fabrykę koron w kształcie korony
zarabiał na tej masowej produkcji
korony były anonimowe i każdy mógł ją mieć
to od człowieka zależało czy sięgnie po nią
wyrzekając się siebie i stając się królem jednego dnia
jakby wszyscy zwariowali
każdy chciał zostać królem
przeforsować swoje ja stanąć w centrum świata
przekonać do swojej prawdy choćby nawet była nikczemna
przebywać w otoczeniu tych co przyklaskują
każdy król widział teraz tylko siebie
swoje cele i szedł do nich po trupach
nie było już marzeń
a jeśli to musiały pasować do marzeń króla
nic nie mogło się wydarzyć bez jego zgody
wszystko było pod kontrolą
każdy z królów narzucał swój sposób widzenia
jakby nic nie istniało poza nimi
każdy chciał być kimś
zostawić po sobie ślad
naznaczyć świat swoim istnieniem
choćby to miały być bolesne i zbrodnicze blizny
tylko zwierzęta patrzyły obojętnie na to co się działo
jakby ludzie ich nie dotyczyli

Wrocław, styczeń 2018
 

Rubbish

ktoś sprzątnie nas z powierzchni Ziemi
zanim odwrócimy się za siebie
zanim odmówimy zwinne frazesy
jak śmiecie wyrzuci do kubła po odpadkach
z napisem „mieszane” i wywiezie na wysypisko śmieci
budzimy się z myślą o kolejnym dniu
który trzeba przetrwać
odzyskać z niego choć jedną chwilę
taką nie ocenzurowaną taką poza systemem
taką która nie figuruje w oficjalnym spisie chwil
poza powszechnym rejestrem dozwolonej dawki optymizmu
tam odnajdziemy nowe przyjście
jak niepotrzebne z niepotrzebnym stają się sobie potrzebni
stworzymy w ten sposób nowy mit
będziemy zalegać w pudłach historii
i na półkach w bibliotekach
ktoś odczyta nowe tu i teraz
moment w którym powstaje ten wiersz
zanim wyczyszczą obraz ze zbędnych dodatków duchowych
pozostanie płaska i śliska przestrzeń
niemająca nic wspólnego z człowiekiem
odpady zaginionych cywilizacji
każdy z nas przeczuwa ten upadek
minione nie oznacza zapomniane
recykling charakterów
formatowanie osobowości
miłość obywa się bez szczególnych słów
duża doza przypadku i kontrolowanej konieczności
reakcja emocji na chemię organizmu
sen ucieszył się że jest poza tym wszystkim
poza braniem i dawaniem
poza tymi sztuczkami z przydziałem dobra i zła
reglamentowane sumienie
poczucie że jest się człowiekiem staje się coraz bardziej trudne
w otoczeniu ścisłych kalkulacji trudno odnaleźć siebie
moralność jest ciągle przykuta do skały
stwarza pozory że niby jest
że robi dobrą robotę między tymi którzy w nią nie wierzą
ktoś umywa ręce od tego że jesteś śmieciem
preparuje plastikową rzeczywistość z przybranym imieniem luksusu
dobro w bezpiecznych granicach na tyle by wystarczyło do pierwszego
miłość bywa zarobkiem gdy w grę wchodzi przeforsowanie pewnych racji
szmatławe wiersze i filozofie
wiedza jak śmieci zalega od podłogi po sufit
w pomieszczeniu gdzie szuka się prawdy
technologie przerabiania człowieka w śmiecia
nikt ci tego nie powie
wszyscy udają i mówią: jesteś wielka jak sexy doll
zamiast po prostu powiedzieć wprost: ty śmieciu
ruiny wykonują desperackie gesty
jesteśmy zaprogramowani na życie w złudzeniach
odpalają jakieś prawo do siebie
farmakologiczne protezy podtrzymują nas w stanie stabilnym
tabletka na „keep smiling” i na „nie rób nic wbrew nam”
szlam słów które wpadają do ścieków
nikt nie liczy się w twoim być
osoby o wielu twarzach przechodzą ci drogę
mijając się z prawdą
spryciarze lawirują między dyktatorem a pijanym mistrzem
zresztą wszyscy jesteśmy pijani
sprzedają nas na soldach i na jesiennych wyprzedażach
wybrakowany model życia
moduły zdarzeń dziwnie nie pasują do siebie
ustalają za nas reguły gry
w tej grze chodzi o to by pozbyć się przeciwnika
nie możemy się poddać
będziemy bezskutecznie walczyć o użyteczność
ale to co z nas jest bezużyteczne
płonie na wysypiskach śmieci

Wrocław, wrzesień 2017
 

Motyl na śniegu

dopiero gdy poznamy swoją kosmiczną tożsamość
możemy wchodzić w związki z innymi ludźmi
wzajemną obecnością zagłuszamy to co czujemy do siebie
dlatego odchodzimy wymieniając się między sobą sercami
znajdziesz mnie moje ciało będzie leżeć na drodze
jak bezdomny księżyc jak kamień jak mgła jak motyl na śniegu
prawdziwa bliskość jest wtedy gdy między nami otwiera się
nieskończona przestrzeń nie przebędzie jej dotyk
czasami jakieś spojrzenie sprzed kilku tysięcy lat
zanim się pojawił już był
niebo jest zeszytem z rysunkami dziecka
poznać dziecko to poznać siebie
Bóg jest małym chłopcem który niesie srebrną tacę z moją szatą
nic nie trzeba wyjaśniać to wszystko jest obrazem
widzianym z tak bliska jak krew która krąży w żyłach
ukochany dla którego płoną powieki a rzęsy są jak rzeki krwi
co mam ci podarować żebyś wciąż był przy mnie
co mam ci opowiedzieć
żebyś łączył mnie z historią swojego życia
kiedyś przekroczymy tę granicę za którą ja i ty już od dawna jesteśmy

 

Zielona żaba

połknęłam zieloną żabę
niektórzy mówili że to świat
że otoczenie miało dość tego co byle jakie
nie wiem czy to była przynęta
by wyłowić mnie z oceanu możliwości
czy nagroda za czekanie na rzeczy wielkie

zielona żaba zamieniła się w księżyc
stałam się od środka satelitą samej siebie
na kartce przesłanej z przeszłości nie było żadnych słów
tylko obraz z sygnałem świetlnym
jak światło w tunelu
w zapisanym tkwiłoby to co trzeba ominąć
przeszkoda wieloznaczności unicestwiałaby zrozumienie

połknęłam coś niewidzialnego
nagle głową dotknęłam nieba
chmury były na wysokości moich ust
dmuchałam w nie jak dmucha się w papierowy wiatrak
Don Kichot miał niezłą zabawę
a ja byłam jego wyśmiewaną włócznią

połknęłam strach
był przezroczysty i dotkliwy
odczuwalny jak ślepiec który nie zna drogi
po omacku szukałam punktów odniesienia
w tej całości zwanej „stań się już dziś”
strach zamieniał słowa w szklane kule
toczyły się przede mną z przerażającą przyszłością
strach zamienił słowa w kamienie
ludzie rzucali nimi we mnie
stałam się wtedy też kamieniem
jakby podobne przyciągało podobne

coś połknęło Ziemię
teraz znajdowała się w dziwnym pomieszczeniu
niektórzy pisali że to laboratorium gdzie
bada się wpływ ludzi na wszechświat
teraz ludzie zaczęli połykać siebie nawzajem
porozumiewawcze uśmiechy
między tymi którzy mieli pełne żołądki
i tymi z pustymi żołądkami

połknęłam głód i głody
które właśnie walczyły z tym co mnie dotyczyło
„przepraszam zrobiłam to niechcąco”
mówiła Maria Antonina do kata gdy nadepnęła mu na stopę
tuż przed wykonaniem wyroku
ale to ktoś inny nadepnął historii na stopę i jej słaby punkt
zrobiło się zamieszanie
jej „przepraszam” brzmi jakby to nie ona mówiła
ale ostrze gilotyny

połknęłam toczącą się poprzez stulecia głowę
teraz zamiast siebie mam koronę i królewski rozkaz
kupuję bezdomnym ciastka za ostatnie pieniądze
niech jedzą ciastka jeśli nie mają na chleb
biała róża na grobie Marii Antoniny w Saint-Denis
połknęłam tę różę i teraz widzę cielesność śmierci
przychodzą do mnie zmarli
skarżą się że jest im źle
przychodzą umierający i mówią
że boją się śmierci
jakbym potrafiła połknąć również śmierć
pożreć ją zachłannie jak pożera się uczucie miłości

połknęłam niewidzialną drogę Buddy i jego nauki
nie powiem żeby to było łatwe
przełknąć tysiące luster i rzesze ludzi
działających wbrew sobie
poustawiać to wszystko żeby pasowało do siebie
i nie odczuwać nic prócz współczucia dla żywych istot
rosłam i rosłam aż zobaczyłam że kosmos to zwykły kamień
malałam i malałam aż policzyłam wszystkie ziarenka piasku na pustyni
jedno i drugie było tylko moim złudzeniem
wiedza która przynależy zaledwie do tego świata
jakiś mistrz uderzał we mnie i krzyczał:
to nie mnie szukałaś ale Boga
to nie za mną tęskniłaś ale za Bogiem
to nie mnie kochasz ale Boga
zrobiła się przestrzeń między mną a światem
nikt nie umiał jej nazwać ani wypełnić
pustka w której nie ma nikogo oprócz słów mistrza

połknęłam ten odległy spacer na księżycu
treść wiersza którego nie wolno zapisać
oduczyłam się mówienia prawdy
bycie miłym zastąpiło bycie prawdziwym
nie żebym tchórzyła
raczej staram się być mniej widoczna
domysły i niepewność naszych czasów
że nie dorastamy do tego co jest nam dane
że wątpimy w każdy odruch obecności

połknęłam żołnierza księdza i listonosza
panoszyli się we mnie
dyktując warunki gry
zmieniając mój życiorys
informując o błędach
stałam się poczekalnią lub przechowalnią bagażu
niektórzy nazywali to bagażem doświadczeń
to czego brakowało mi we mnie
brakowało mi w ludziach
to co było we mnie
nie istniało w ludziach
teraz byli w centrum uwagi jak w sali balowej
ktoś tańczy ktoś śpiewa a obok katastrofa
rozpisuje moje ciało na jałmużnę świata

Wrocław, 13 listopada 2017
 

Wyrwany język

grozili jej gdy napiszesz ten wiersz
zamienisz się w garść piasku
gdy uwolnisz te słowa
wybudujemy kraty wokół ciebie
gdy ujawnisz znaczenia
skończy się twoje życie
ale ona widziała tylko swoich braci
ich ciała prześwitywały między chmurami
słyszała ich głosy jak echo Wielkiego Wybuchu
mogła mówić do nich tylko swoimi wierszami
zabierali ją wtedy daleko do siebie
z bólem potem wracała na Ziemię
wszystko zamieniało się w słowa
chleb mówił do niej głosem dziecka
to jeden z nich przybierał tak wiele postaci
tylko ona wiedziała że to on
słoneczna łódź z której widziała swoje wcielenia
i podróż nocna do księżycowej krainy
jakby we śnie dostała od nich drzewo
na jego liściach połyskiwały jej wiersze
„przebudziłam się obok mnie leżał jeden liść”
gdy to napisała spojrzała w okno
nagle ukazało się drzewo i zalśniło
tylko raz w życiu mogę się tutaj pojawić
tylko raz w życiu mogę wykraść dla ciebie
tych kilka słów od moich braci
współistniała razem ze swoimi wierszami
ci którzy chcieli odebrać jej wszystko
wyczekiwali co będzie dalej
wypróbowywali do czego zdolne są słowa
odtąd drzewo pojawia się w każdym miejscu i w każdym czasie
możecie to sprawdzić
nie ma nic co byłoby przed nim zakryte
oddycha spojrzeniem
jego oddech jest błękitem w piersiach jej braci
to było dawno temu
wszyscy wtedy byliśmy dziećmi
nie wiedzieliśmy o okrucieństwie przeznaczenia
nie toczyliśmy wojen i bratobójczych walk
grozili jej wybudujemy mury wokół twoich wierszy
będziesz jak powietrze lub odrzucony kamień
przemilczana jakby cię nigdy nie było
na twoje miejsce znajdziemy tysiące podobnych
nic nie zostanie po tobie
twoje imię wymażemy z pamięci pokoleń
ale drzewo nie ustępowało
jeden z braci mówił:
jestem górą z komnatą błyskawic
przybywam pod postacią błysku
bądź wierna swojej poezji
chroniła się w cieniu drzewa słaba i krucha
zastanawiając się dokąd sięga cień słowa
odchodziła razem z nim pozostawiając wiersze
wiedziała że ich korzenie sięgają wygnanego oceanu
w którym kiedyś odbiła się twarz Boga

Wrocław 29 października 2017
 

* * *

Crazy kroiła mięso, wyobrażała sobie, że są to wielkie kutasy,
które ćwiartuje tasakiem. Mięso poddawało się uderzeniom ostrza,
jakby miało stosunek z tasakiem. Idiotyczne – pomyślała –
wszystko można sprowadzić do seksu. Do pizdy i chuja.
Może świat to tylko pizda i chuj i nic więcej.
Może świat nie wychodzi poza drzwi kibli w galeriach,
gdzie dostaje się parę groszy, by coś zjeść, i z powrotem iść do takiego kibla.
Miała dość tych kibli, gdzie napaleni faceci jarali się na widok jej pizdy.
Budzili w niej wstręt, tylko ich pieniądze nie budziły w niej wstrętu.
Ich odrażające, nabrzmiałe, obślizgłe fiuty w zwodzie.
Jakby mogli, włożyliby takiego nawet do muszli klozetowej
byle zrobić sobie dobrze. Jak tacy kolesie się podniecali to różnie
do niej mówili, zapominali się i wychodziło całe ich chamstwo:
ty kurwo wystaw pizdę, Crazy grzecznie wystawiała pizdę,
patrząc na gruby portfel, który wystawał z wyjściowej marynarki.
Kolesie pod krawatem i ci bardziej na luzie w sportowych koszulkach.
Kurwa, wszyscy tacy sami, jak ten fiut co staje, wchodzi i wytryska.
Najbardziej chamscy byli ci pod krawatem, niewyżyci kolesie
z niedojebaną żoną w domu. Tacy mieli wyobraźnię. Naoglądali się porno,
a potem eksperymentowali, testując swoje możliwości seksualne.
Ćwiartowane mięso raz po raz brudziło krwią jej ręce. Krew to też seksualne.
Kiedyś taki jeden tak mnie rżnął, że całą pizdę miałam zakrwawioną.
Jak już zrobił swoje, powiedział: spadaj, kurwo. Crazy spojrzała na mięso
wiszące na hakach, wydawało jej się, że to wielkie kutasy,
które kiedyś w nią wchodziły. Cena każdego kawałka to jak cena za kiblowy seks.
Faceci to obmierzłe skurwysyny.

Ewa Sonnenberg — poetka. Publikacje w pismach literackich w Polsce i za granicą. Wiersze tłumaczone na język angielski, francuski, hiszpański, niemiecki, szwedzki, turecki, rosyjski, węgierki, słoweński, słowacki, czeski, serbski, macedoński, bośniacki, włoski, ukraiński. Opublikowane tomiki: „Hazard” (Wrocław, 1995), „Kraina tysiąca notesów” (Dzierżoniów, 1997), „Planeta” (Katowice, 1997), „Smycz” (Wrocław, 2000), „Płonący tramwaj” (Kraków, 2001), „Lekcja zachwytu” (Kraków, 2005), „Pisane na piasku/Written on send” (Kraków, wyd. Ha–art., 2007), w angielskim przekładzie Katarzyny Jakubiak, „Rok Ognistego Smoka” (Kraków, 2009), „Wiersze zebrane” (Wrocław 2014, Biblioteka Rity Baum), „Hologramy” (Poznań 2015, WBPiCAK), poemat prozą „Obca” (Szczecin 2015, wydawnictwo Forma). Ukazała się również książeczka „Paź królowej. Bajka dla zakochanych” (Kraków, 2006) oraz „Encyklopedia szaleńca” (Wrocław, 2006, w bibliotece „Rity Baum”). W 2006 ukazał się wybór wierszy „Imperium łzy” w Belgradzie oraz „Nieobliczalni” w Bania Luce (2016) w tłumaczeniu Biserki Rajcic. W 2009 ukazał się wybór wierszy „ Spowiedź” w Skopi w tłumaczeniu Risto Jaceva. Była stypendystką Kultury Niezależnej w Paryżu, dwukrotną stypendystką (2001, 2008) Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Za tomik „Hazard” otrzymała nagrodę im. Georga Trakla (1996), 2008 Nagrodę dla najlepszego poety festiwalu Ilinden/Skopie, Macedonia, 2012 Nagrodę Czterech Kolumn za całokształt twórczości. W 2016 została finalistką Orfeusza — Nagrody Poetyckiej im. K. I. Gałczyńskiego za tom „Hologramy”. Wiersze prezentowane w wielu antologiach m.in. Rosyjskiej: „Polskie poetki”, Petersburg, 2002 Szwedzkiej: „17 Polskich poetów” Sztokholm, 2003, „Jag i forsta och sista person/Poetki polskie”, Sztokholm, 2008. Słoweńskiej: „Akslom poljska nazaj”, Ljubljana, 2005, Amerykańskiej: „New European Poetry”, Graywolf Press, Saint Paul, Minnesota, 2008. Serbskiej: „International Writers Colony. Cortanowci”, Serbia Literary Society, Belgrad 2008, Hinduskiej: „Aria“ translations by Sudeep Sen, Yeti Books&Monsoon Editions, Mulfran Press, India, England 2009 , Niemieckiej: „Das Unsichtbare Lieben.
Anthologie polnischer Lyric“, K.Gutke Verlag, Köln, 1998, Artur Becker, „Ein Kiosk mit elf Millionen Nachten“, Stint, Bremen 2008. Rosyjskiej: “ Było, jest, będzie” ( Collection wierszy polskich poetów) , Wahazar, Moscow, 2009. , Hiszpańska: “Poesia a Contragolpe”, Antologia Polskiej Współczesnej Poezji (1960 – 1980) pod redakcją Abel Murcia, Gerardo Beltran, Xavier Farre, Prensas Universitaires de Zaragoza, 2012 , Serbska: “Moi poeci XX wieku” w tłumaczeniu Biserki Rajcic, Belgrad, Treci Trg, 2012, Tureckiej z okazji Festiwalu poetyckiego , “Wiersz Istambułu. Poeci Świata”, Istambuł 2013, Amerykańskiej: “With our eyes wide open”, West End Press, Albuquerque New Mexico 2014. Hiszpańska: “El cerezo crece…” Uniwersytet w Grenadzie, redakcja: Joelle Guatelli- Tedeschi, Grenada 2015. Niemiecka: “Dzieciństwo w Polsce. Dzieciństwo w Niemczach” verlag Heidi Ramlow, Berlin 2015. Amerykańska: “Scattering the Dark/An Anthology of Polish Women Poets”, redakcja i przekład Karen Kovacic, USA 2016, Polskiej: “Przewodnik po zaminowanym terenie” redakcja Krzysztof Śliwka, Wrocław 2016. Prezentacja wierszy z tomu „Wiersze zebrane” w języku włoskim na blogu Paolo Statuti: www.musashop.wordpress.com.. Wiersze ukazywały się w pismach za granicą m.in.: „Literaturkreis Lichtungen” (Graz, 1996), „Nagy Vilag” (Budapeszt, 2002), „Gulf Coast” (USA, 2003), „ Lyrikvannen” (Sztokholm, 2003), „Poesie” (Paryż, 2004), „Romboid” (Bratysława, 2004), „Apokalipsa” (Ljubljana, 2004), „Lyric” (USA, 2005), „Apokalipsa” (Ljubliana, 2006), „Polityka” (Belgrad, 2007), „Treci trg” (Belgrad, 2007), „Blesok” no. 54 (Macedonia, 2007), „Heviz” (Budapeszt, 2007) „Treci trg” (Belgrad 2008). W „OEI” (Sztokholm, 2008) ukazał się jej artykuł o młodej poezji polskiej. Ostatnio ukazały się wiersze w piśmie „Nuovi Argomenti” we Włoszech (2014) i w Waxwing Magazine w USA (issue V – spring 2015). Publikowała na portalach internetowych: PKP Zin, Helikopter, sZAFa, Pro_Arte, Śląska Strefa Gender, Pisarze.pl, Eprawda.pl Jej twórczość była prezentowana w I i II programie Polskiego Radia. Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Wiersze prezentowane w „Inter-„ pochodzą z przygotowywanego do druku tomu „Schizofrenia&company”. Więcej: Facebook
Foto na stronie głównej: Krzysztof Sobczyk

Galeria sztuki. Czy to ma sens?

Galeria malarstwa — 24/7

Czy ktoś z Was kupując jakiekolwiek dzieło sztuki, zastanawiał się dlaczego powstało? Co skłoniło autora do tego, by stworzyć coś, czym będzie chciał zaciekawić innych. Założę się, że poza znawcami tematu sztuki, tak naprawdę nikogo to nie interesuje. Większość Polaków z pewnością zna dzieła naszych „największych” artystów: Matejki, Malczewskiego, Wyczółkowskiego, Siemiradzkiego, Wyspiańskiego, Witkacego, Dunikowskiego. Mógłbym wymieniać jeszcze wiele nazwisk tych, którzy mieli ogromny wpływ na rozwój sztuki w Polsce. Czy podczas tworzenia każdemu z nich przyświecała jakaś konkretna idea, czy może po prostu mieli w sobie ogromny potencjał twórczy i nie wiedzieli co z nim począć? Albo zwyczajnie pokłócili się z żoną i by jej nie spuścić lania, poszli do pracowni i zaczęli malować. W Eprawdzie zainicjowaliśmy specjalny dział, w którym zajmiemy się promocją dzieł sztuki (nikt jeszcze nie robił tego tak jak my), pokazując prawdziwą historię ich powstania.

Nie interesuje nas dorobek twórczy danego artysty (ale o tym też napiszemy), czyli gdzie i ile miał wystaw, czy zdobył jakieś prestiżowe nagrody, które otworzyły mu drogę do kariery. Kto ze „znanych” ludzi go wspierał i dał zarobić. To zostawmy galeriom nastawionym na masową sprzedaż. W naszym dziale będziemy pokazywać artystę poprzez to, co udało mu się stworzyć, i co tak naprawdę nim kierowało, by dzieło ukończyć.

Siemiradzki
Obraz „Pochodnie Nerona” Henryka Siemiradzkiego. Źródło: Wirtualne Muzea Małopolski

Czy Siemiradzki, malując „Pochodnie Nerona” wchłaniał niesamowite ilości wina i w tym czasie głaskał jakąś modelkę po cyckach? Czy Matejko zamykał się w pracowni ze strachu przed upierdliwą żoną wzbudzającą w nim agresję, którą to agresję następnie wylewał na płótno? Czy może dolegliwości chorobowe wywołane kiłą i uczuleniem na biel ołowiową Wyspiańskiego, miały wpływ na powstające arcydzieła? Czy Boznańska w czasie malowania portretu „Dziewczynki z chryzantemami” dostała biegunki? Czy Maria Dąbrowska pisząc „Noce i Dnie”, wsadzała palec w miejsca intymne swojej kochanki? Czy farba na płótnie Witkacego zawiera w sobie dodatkowy ekstrakt w postaci spermy, krwi lub moczu? Właśnie to nas będzie interesować. Chcielibyśmy, by ten dział czytali ludzie, którzy naprawdę sztukę czują aż do bólu — czytali i oglądali, by potem zapragnąć obraz tylko dla siebie. Nie interesuje nas przypadkowy odbiorca, który przebiegnie wzrokiem po tym poście i pójdzie się wysrać, albo włączy „Milionerów” na pierdolonym tefał-uenie. Takim ludziom z góry mówimy: Adiós muchachos. Jako redakcja, zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to z naszej strony bezczelność i selekcjonowanie ludzi na „lepszy i gorszy sort”.

Tak ma być — bezczelność ma eliminować przypadkowość.

Osobiście uważam, że nie każdy zasługuje na to, by na jego ścianie wisiał dobry obraz, na komodzie stała doskonała rzeźba, by półkę na książki zaszczycała świetnie napisana książka. Wnioski te wysnuwam z osobistego doświadczenia — jak to się mówi w tefał-uenie — z autopsji. Wielokrotnie zdarzyło mi się gościć w swej pracowni takiego, „co to ma puste miejsce na ścianie i chciałby se coś powiesić i to za małe piniondze”. Urwij se chamie jaja i se powieś albo jedź do Ikei i tam se kupisz piękny widoczek w posrebrzanej ramce — cisnęło mi się na usta. Większy szacunek mam do osób, które biorą w dłoń moją książkę i szczerze mówią, że ją przeczytają, bo ją dostali w prezencie (tak naprawdę na co dzień nie czytają nic — może oprócz składu serka topionego zakupionego w Biedronce), niż do idioty, który bierze książkę, uśmiechając się pod nosem jak debil, po czym rzuca ją w kąt, bo chuj go interesuje, co ten pisarzyna tam wyskrobał, nie mówiąc już o tym, żeby się zastanowić, dlaczego dzieło powstało i do kogo było adresowane. Niestety muszę niektórych zmartwić — sztuka kosztuje. Tak, wiem, że część osób przeciera teraz oczy ze zdumienia. Tak — za dobry obraz trzeba zapłacić i to czasami spore pieniądze. Zanim powstanie dzieło sztuki, jest ono poprzedzone emocjami, naszpikowane wieloma bodźcami, które artystą „szarpią” przez długi czas. One właśnie nadają właściwy koloryt i smak twórczości. Znam wielu artystów, którzy tworzą dla pieniędzy. Mają do tego prawo. Malują szybko, dużo i chujowo.
Znawca zaraz wychwyci pazerność — gwarantuję Wam. Inni lecą na fali swojej popularności i twierdzą, że rozmazane psie gówno na płótnie (bo własnego gówna nie mają odwagi rozmazać), to „niecodzienna okazja dla kolekcjonera”. Pragniemy prezentować Wam dzieła, które naszym zdaniem zasługują na wyróżnienie z powodu pasji artysty, z powodu emocji, jakie nim kierowały podczas procesu twórczego.

Nie chcemy koncentrować się na wielkich nazwiskach (takie też będą), bo są modne na warszawskich salonach — niech sobie tam spokojnie łapią kurz. My chcemy promować twórców, którzy z konkretnego powodu odcisnęli na swych dziełach potężny ładunek emocjonalny — z tylko sobie znanych powodów — często dziwnych, często śmiesznych, ale i tragicznych. Zaznaczamy, że dzieła do galerii Eprawda będziemy wybierać według własnego uznania. Zachęcamy wszystkich artystów do przesyłania nam swoich prac z opisem dzieła według klucza, który jak sądzę, dosyć wyraźnie tutaj określiłem.

Andrzej Syska Szafrański — artysta malarz. Należy do Związku Polskich Artystów Plastyków w Warszawie. Jedyny w powojennej Polsce twórca panoram. Autor dwunastometrowego obrazu “Panorama Świętokrzyska”, ukazująca wydarzenia związane z pobytem Marszałka Józefa Piłsudskiego w Kielcach w 1914 roku. Panorama była prezentowana w oddziale Panoramy Racławickiej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, oraz w Muzeum Historii Kielc. Jego pasją jest pisarstwo. Autor książek “Żółta czapka”, „Tango z rudzielcem”, „Złodziej snów”, a także sztuki teatralnej „Bal samobójców”. Prowadzi bloga, w którym zamieszcza krótkie opowiadania i dorobek malarski. Więcej: blog

Ostatni raz o katastrofie pod Smoleńskiem

C. Gretkus

Wszyscy Go opuścili. Wszyscy Go zawiedli — nawet Ci, których obowiązkiem była ochrona Jego zdrowia i życia. Budzi się, wstaje, je śniadanie. Potem przygotowuje się do podróży. Wsiada do podstawionej pod gmach pałacu limuzyny i wysiada już na lotnisku. Wchodzi wraz z małożonką na pokład samolotu Tupolew Tu-154, by 10 kwietnia 2010 roku odlecieć w swój ostatni lot do Smoleńska.

Lot przebiega spokojnie. Samolot jest sprawny i nie sprawia żadnych problemów technicznych. Nadlatują nad stare, rzadko używane lotnisko wojskowe pod Smoleńskiem.
Potem rozpoczyna się cykl wydarzeń, które po kilku latach zostaną określone mianem „smoleńskiej religii”.
Tymczasem jest 8.40 rano i szorując podwoziem po ogołoconych z liści krzakach i wierzchołkach niewielkich drzew, olbrzymi kadłub Tupolewa przemyka nad ziemią jak cień śmierci. W kabinie samolotu przebywa już wtedy generał polskiego lotnictwa — formalnie przełożony kapitana statku powietrznego.
Niestety piloci popełniają kilka poważnych błędów, przede wszystkim źle odczytują realną wysokość Tupolowa od pasa lotniska i nie mają pojęcia, że samolot leci zboczem kotliny i poziom gruntu przed nimi stale się podnosi. Lecą na autopilocie we mgle. Brzmi jak szaleństwo? Bo tym własnie jest, to zbyt szybkie opadanie w kierunku ziemi, w mgle bez żadnych urządzeń do nakierowania samolotu. Bez bezpośredniej widoczności terenu i pasa lotniska.
Nawet, kiedy przebywający w kokpicie generał polskiego lotnictwa wymawia zdanie: Zmieścisz się śmiało… i słychać jak ktoś odlicza metry dzielące samolot od ziemi: 30, 20, 10, w akompaniamencie wycia sygnału ostrzeżenia PULL UP TERRAIN AHEAD, kapitan za sterami samolotu nie stara się poderwać maszyny w powietrze, by uniknąć zderzenia z powierzchnią ziemi. Robi to dopiero wtedy, gdy samolot ścina skrzydłem brzozę i jest już za późno na ratunek. Kapitan i generał liczyli na to, że jeszcze chwila i się uda – zniknie ostatni obłok mgły i zobaczą pas do lądowania. Wylądują.
Jednak samolot znajdował się nie tam gdzie powinien i lecieli o wiele za nisko.

Cmentarz i limuzyny

Człowiek, który siedział za sterami tego samolotu, miał obowiązek zwiększyć ciąg i poderwać maszynę już wtedy kiedy zawył alarm PULL UP, jednak nie zrobił tego ponieważ piloci wykonywali manewr lądowania, a nie odejścia. Gdyby im się udało, poklepano by ich po plecach protekcjonalnie i powstałaby jakaś kolejna zabawna anegdotka w stylu: nasi wylądują nawet na drzwiach od stodoły. Wszyscy rozeszliby się zadowoleni w kierunku podstawionych limuzyn, odjeżdżających na cmentarz w Katyniu.
Jednak im się nie udało, bo nawet technicznie, nie byli przygotowani do podjęcia takiego ryzyka. To była rosyjska, a raczej smoleńska ruletka we mgle i szczęście właśnie się odwróciło od Prezydenta i jego dziewięćdziesięciu pięciu współpasażerów.

Katastrofa polskiego samolotu rządowego w Smoleńsku (również katastrofa smoleńska[3]) – katastrofa lotnicza, do której doszło w Smoleńsku w sobotę, 10 kwietnia 2010 roku o godz. 8:41 czasu środkowoeuropejskiego letniego (CEST) (10:41 ówczesnego czasu moskiewskiego letniego). Zginęło w niej 96 osób, wśród nich: prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, grupa parlamentarzystów, dowódcy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP, pracownicy Kancelarii Prezydenta, szefowie instytucji państwowych, duchowni, przedstawiciele ministerstw, organizacji kombatanckich i społecznych oraz osoby towarzyszące, stanowiący delegację polską na uroczystości związane z obchodami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, a także załoga samolotu. Źródło -- Wikipedia
Szczątki polskiego samolotu pasażerskiego Tupolew Tu-154, który uległ katastrofie lotniczej, do której doszło w Smoleńsku w sobotę, 10 kwietnia 2010 roku o godz. 8:41. Zginęło w niej 96 osób, wśród nich: prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, grupa parlamentarzystów, dowódcy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP, pracownicy Kancelarii Prezydenta, szefowie instytucji państwowych, duchowni, przedstawiciele ministerstw, organizacji kombatanckich i społecznych oraz osoby towarzyszące, stanowiący delegację polską na uroczystości związane z obchodami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, a także załoga samolotu. Źródło — Wikipedia

Potem zaczęły krążyć plotki, że generał polskiego lotnictwa, po udanej wizycie w Katyniu miał cieszyć się długo oczekiwanym awansem z rąk Prezydenta. Według raportu MAK, generał był pod wpływem alkoholu. Kto był faktycznym kapitanem Tupolewa 154, 10 kwietnia 2010 roku nad Smoleńskiem? Generał stojący za za plecami swoich podwładnych. Dobry hollywodzki scenarzysta z pewnością podrasowałby ten dialog: Zmieścisz się kurwa śmiało, żebym mógł wreszcie dostać ten pierdolony awans. Nie byłaby to przesada.

Mija sześć lat. Narodziła się już religia smoleńska i od kilku lat zatruwa umysły Polaków.
Rząd RP w osobie swoich najwyższych przedstawicieli, oficjalnie wspiera alternatywną wersję przyczyn Katastrofy w Smoleńsku, czyli spisku i zamachu na Prezydenta RP. Daje temu wyraz, pojawiając się tłumnie na premierze obrazu filmowego „Smoleńsk”, lansującego taką właśnie alternatywną wersję wydarzeń. Nie znam drugiego takiego państwa na świecie, gdzie to demokratycznie wybrany rząd, a nie manipulatorzy i frustraci, na przekór faktom i dowodom, kreuje i promuje spiskową teorię dziejów. Ewenement na skalę światową. Nobel za idiotyzm. Medal za perfidię.

Czasami mówi się o tym, że władza to największy znany tylko nielicznym narkotyk. Sama myśl, że od kogoś zależy przyszłość państwa i to jak będą wyglądały czołówki polskich gazet następnęgo dnia, musi być dla tego kogoś źródłem niemal boskiego upojenia swoim wpływem i znaczeniem. Jestem Bogiem. Jestem Panem życia i śmierci. Władza to poczucie, że jest się w samym centrum zainteresowania, że jest się kimś niezwykle ważnym. Dlatego polscy politycy posuwają się do najpodlejszych fauli, aby jak najdłużej utrzymać się w świetle jupiterów na scenie politycznego teatru, a raczej teatrzyku. Zwłaszcza politycy marni, ponieważ narkotyk władzy działa najsilniej na ludzi małych i marnych.

Władza to nie premier i prezydent

Czym jest władza w tym kraju?
Jest intratnym stanowiskiem czyli biurkiem. Biurkiem w okazałym biurze, w dobrej, chronionej rządowej dzielnicy, w porządnnie zbudowanym gmachu. Władza to przyzwoity samochód służbowy z kierowcą. Władza to posiadanie służbowej karty kredytowej. Władza to własny folwark ludzi od wykonywania poleceń. Władza to dobra, stała pensja i wysoka emerytura. To pokazywanie się na „salonach”. To telewizyjne występy. To budowanie koneksji na przyszłość, aby już nigdy nie zejść poniżej ustalonego poziomu życia. Władza to nie premier. Nie prezydent. Nie marszałek Sejmu. Władza to służby specjalne. Policja. Wojsko. To jest władza, a nie to, co serwuje ciemnemu ludowi TVP i TVN. Nie mylmy władzy z polityką.

Polska jest krajem specyficznym. Ponieważ nie ma u nas dobrych warunków do zrobienia kariery w biznesie, wielu ludzi stara się „wejść do polityki”, aby tam realizować swoje ambicje. Oczywiście mam na myśli głównie ambicje finansowe — w budżecie gromadzone są ogromne pieniądze i jak napisałem w innym artykule — budżet państwa okraść jest najłatwiej. Polski system polityczny jest celowo tak skonstruowany, aby wspierał duże partie polityczne i ograniczał prawa obywatelskie. Utrudniał odwoływanie ze stanowisk urzędników państwowych. Zauważmy, że odwołanie ze stanowiska posła na Sejm RP jest bardzo trudne. Polski system polityczny bardzo ingeruje w życie obywatelskie i ma na celu wzmacnianie władzy centralnej.

Największym problemem tego kraju jest jego głębokie zacofanie i konserwatyzm, słusznie kojarzony ze środowiskami prawicowo-narodowymi. To konserwatyzm w pejoratywnym znaczeniu tego słowa, czyli nurt społeczny krytukujący i hamujący postęp, oświecenie, nowoczesność i tolerancyjność. Źródłem największych problemów w Polsce jest kościół katolicki i archaiczny system edukacji. Efektem tego jest powstawanie społeczeństwa, nie radzącego sobie z wyzwaniami współczesnego świata. Społeczeństwa nieufnego, niewykształconego i zdemoralizowanego, gdzie bardzo łatwo odradza się rasizm, antysemityzm, nacjonalizm i neofaszyzm.

Samolot nie zderzył się z ziemią sam.
Pośrednio katastrofę spowodował generał polskiego lotnictwa. Bezpośrednio kapitan za sterami Tupolewa Tu-154 Lux. Cała reszta to didaskalia do tragedii polskiej w wielu odsłonach i z nieoczekiwanymi zmianami akcji. Nie ulega wątpliwości, że niezawodny w takich wypadkach red. Adam Michnik, kazał napisać i wydrukować na ten temat nie jeden artykuł.
Co jest większym powodem do obywatelskiej dumy? Wybudowanie w centrum stolicy pomnika obrazującego pechowy los, wstydliwe zaniedbania, dzień kompromitacji w historii narodu czy pomnika chwały, radości i dumy — w osobie, na przykład króla Jana Sobieskiego. Francuzi w najbardziej reprezentacyjnych częściach Paryża, wznoszą łuki tryumfalne na cześć swoich wielkich wyczynów i zwycięstw. Rząd RP chce wznosić pomniki cmentarne, aby na wieki wieków przypominały społeczeństwu i wszystkim obcokrajowcom przebywającym w Warszawie, jak bohatersko umiemy polec w wypadku lotniczym.
 

Krzysztof C. Gretkus (1970) — wydawca portalu Eprawda, fotoreporter. W latach 90. publikował opowiadania i wiersze w legendarnym warszawskim magazynie literackim bruLion. W 1995 r. wydał tom wierszy pt. „Szept i wrzask”. W 1999 r. ukończył poemat prozatorski „Czarne Światło”, od 2013 r. dostępny na Amazon i Smashwords pod angielskim tytułem „Puff of Black”. W latach 2008-2012 fotoreporter współpracujący z magazynem The Polish Times i agencją fotograficzną London News Pictures (LNP).
Więcej: Puff of black
Foto na stronie glównej: fragment brzozy, w którą uderzyło skrzydło Tupolewa.

C. GRETKUS Sztuczna inteligencja
C. GRETKUS Nie instaluj -- instalacje uliczne
C. GRETKUS Demokracja feudalna -- felieton
C. GRETKUS Kim był Jacque Fresco? -- felieton
C. GRETKUS (Nie)reklamowalni -- felieton
C. GRETKUS Hejt po polsku -- artykuł
 C. GRETKUS (Nie)jesteś produktem
C. GRETKUS "Miasto przyszłości"  -- Dubaj
Najważniejsze zdjęcie świata
C. GRETKUS

ARTYKUŁ | C. GRETKUS

Kto jest kim w branży AI

C. Gretkus "4chan"

ARTYKUŁ | C. GRETKUS

Elita Internetu

C. Gretkus "Zbrodnie kościoła"

ARTYKUŁ | C. GRETKUS

Historyczne fakty

C. Gretkus "Zakazana roślina"

ARTYKUŁ | C. GRETKUS

Historia. Fakty. Medycyna

C. GRETKUS

FELIETON | C. GRETKUS

11 przykazanie artystów

C. GRETKUS

FELIETON | C. GRETKUS

Decentralizacja państwa

C. GRETKUS

ARTYKUŁ | C. GRETKUS

Nowy świat

C. GRETKUS

FELIETON | C. GRETKUS

Daleko od OK

KRZYSZTOF C. GRETKUS

FELIETON | C. GRETKUS

Lubimy krytykować

Po której jesteś stronie? C. GRETKUS

FELIETON | C. GRETKUS

Po której jesteś stronie?

C. Gretkus

ARTYKUŁ | C. GRETKUS

Jesteśmy w Dubaju

Krzysztof C. Gretkus

FELIETON | C. GRETKUS

Malcolm Browne. 1963

previous arrow
next arrow

Krew, amputacje, fekalia, poranieni bezdomni

Oto kolejny Hiszpan, który nie boi się prowokować na granicy prawa i dobrego smaku. Zresztą dla takich artystów jak Joan Cornella, „dobry smak” to tylko drobnomieszczański frazes. Co ciekawe, Joan cieszy się uwielbieniem ponad 4,5 mln fanów na Facebooku — ma ich więcej niż niektóre gwiazdy Hollywood. Zresztą Paris Hilton i Bradley Cooper, pokazali się niedawno publicznie w Jego t-shirtach.
[Grafiki: Joan Cornella źródło: Facebook fan page artysty]

JOAN CORNELLA — grafika
JOAN CORNELLA — grafika
JOAN CORNELLA — grafika
Joan Cornella
JOAN CORNELLA
JOAN CORNELLA
JOAN CORNELLA
JOAN CORNELLA
JOAN CORNELLA
JOAN CORNELLA
JOAN CORNELLA
JOAN CORNELLA
previous arrow
next arrow

Jak to się stało, że pomimo ostentacyjnie obrazobórczej tematyki jego prac, Joan Cornella odnosi sukcesy, cieszy się sławą, organizuje wystawy, udziela wywiadów i publikuje w renomowanych magazynach o sztuce? Odpwiedź nie jest prosta, ale częściowo udzielają jej jego fani na FB — publiczność uważa te rysunki za satyrę, karykaturę współczesnego świata i ludzi. To nie jest promowanie przemocy, ale protest społeczny i brutalna kpina z mediów społecznościowych, polityków, celebrytów, miliarderów, cenzury i poprawności politycznej.

Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, mamy do czynienia z kompletnym świrem. Cornellà najwyraźniej doskonale się bawi, pokazując nam najmroczniejsze cechy ludzkości w groteskowy, ale bardzo konkretny i oczywisty sposób. Powód mojej fascynacji jest prosty — chyba nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak obscenicznymi i dziwnymi pracami. To ciekawe o tyle, że autor wykorzystuje do ich tworzenia ciepłe i wyraźne kolory, kojarzące się raczej z rysunkami dla dzieci. Na pewno jednak rysunki Cornellà nie nadają się dla nikogo, kto jest przesadnie wrażliwy, dla dzieci tym bardziej. Culturegeeks.pl

Krew, amputacja, fekalia
Na zdjęciu: hiszpański ilustrator i grafik Joan Cornella. Żródło: materiały prasowe

Joan Cornellà Vázquez urodził się w Gudenåen, w Danii. Po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych, współpracował z licznymi wydawnictwami, takimi jak La cultura del Duodeno, Ara i The New York Times. W 2009 roku wygrał trzecią edycję Josep Coll Prize z jego albumu Abulio, opublikowanego w roku następnym przez Glénat. Od 2010 roku dostarcza bajki dla hiszpańskiego magazynu El Jueves. W 2012 roku Fracasa Major — wybór czarno-białych kreskówek Cornellà, dokonanych od 2010 do 2012 roku, został opublikowany. W 2013 roku, trzeci album artysty Mox Nox, został opublikowany przez Bang Ediciones. Więcej: Portfolio

Emoralni*