Widział to wiele razy. Jego mieszkanie przypominało skłot

Victor Ficnerski Cyberpunk

Miał za sobą 4 wizyty w zakładzie psychiatrycznym, 3 próby samobójcze, sznyty na ramionach i chude, wymizerowane ciało. Przyszedłem go odwiedzić gdzieś w trakcie 2. lockdownu, w okolicy premiery Cyberpunka 2077. Spytał mnie jak leci. Powiedziałem, że pewnie tak, jak wszystkim. Budzę się z myślami samobójczymi, idę biegać i potem mi przechodzi. Powiedział, że u niego właśnie to samo. Byle skończyć tę cholerną grę. Potem może się zawijać.

Zobacz także: znajduję się we Friedrichshain. W dzielnicy, w której ciężko odróżnić modela od lewicowego aktywisty. [PROZA]

Jego mieszkanie przypominało skłot. Prawdziwą melinę. Widziałem to już w tak wielu różnych miejscach. Tylko gamingowy laptop i monitor były czyste. Resztę pokrywał lepki kurz. W kuchni nie było światła, lodówka nie była podłączona, w salonie walała się elektronika i przewodniki do papierowych RPG. Resztki śmieciowego żarcia, butelki po piwie, butelki po energetykach. Odpalił tę cholerną grę i mówił coś o remoncie, o nowych meblach, o swojej kobiecie z dzieckiem, z którą się rozstał. Powiedziałem, że mogę mu pomóc ze sprzątaniem. Powiedział, że z jego kobietą to był chyba błąd, bo nie było różowo, ale przynajmniej nie miał depresji. Wypiłem chyba dzbanek herbaty, a on wypił kilkanaście piw. Powiedział, że pojedzie na Connewitz po białe. Zasugerowałem, żeby został przy piwie. Potem pojechałem do domu.

Tłukąc się tramwajem myślałem, że ciężko komukolwiek pomóc.
Potem pomyślałem, że Cyberpunk 2077 jest przereklamowany.
Victor Ficnerski — eprawda

Victor Ficnerski (1990) — publikował w Wyspie, Fabulariach, EleWatorze, Afroncie, Arteriach, Cegle, Czasie literatury, Ricie Baum. Fragmenty mikropowieści w książkach “Dzieci wolności. Antologia przełomu” i „Przewodnik po zaminowanym terenie 2″. Debiutuje tomikiem “W tym mieście” (Wydawnictwo papierwdole, 2022). Mieszka we Wrocławiu.
Więcej: Patronite.pl | Papierwdole | Instagram.com
Grafika: r/AdultColoring

Fotograf zagubiony na terenach amerykańskich rezerwatów przyrody

Z wyciągniętymi dłońmi ledwo unoszącymi się na powierzchni ciemnej wody, symbolizującymi kruchy balans życia i śmierci, amerykański fotograf i filmowiec Evan James Atwood przedstawia nam świat człowieka nagiego, czystego, istniejącego bez cywilizacji.
[Fotografie: Evan James Atwood źródło: portfolio]

atwood7
atwood2
atwood
atwood3
atwood6
atwood5
atwood4
previous arrow
next arrow

Kadry wykonywane przez Atwooda głównie na terenach amerykańskich rezerwatów przyrody są dobrze skomponowane i pięknie oświetlone. Emanuje z nich wewnętrzny spokój, uduchowienie. Jego fotografie wyglądają „malarsko” i zawierają duży pierwiastek symbolizmu, ponieważ można się w nich doszukiwać ukrytach znaczeń krążących wokół zagadnień ludzkiego mroku, nadziei, piękna.
James zaczynał karierę w 2012 roku projektem 365. Obecnie to artysta ukształtowany i doceniony, koncentrujący się na dokumentowaniu codziennego życia rdzennych amerykańskich społeczności, dalekich od świateł wielkich miast.

Evan James Atwood — niezależny amerykański filmowiec i fotograf rezydujący w Portland, zajmujący się dokumentowaniem życia lokalnych społeczności, często wykorzystujący w swojej pracy klasyczny, analogowy sprzęt fotograficzny.

Wybrane: Mistrzowie Photoshopa

O Ukrainie bez lukru, czyli posiadanie kierowcy determinuje postrzeganie człowieka

DOMINIK KUREK O Ukrainie bez lukru
O blichtrze i tzw. „pokazusze”.

Pokazucha to pojęcie, które można by oddać staropolskim powiedzeniem „zastaw się, a postaw się”. Jest to zjawisko typowe dla ludów wschodu, jednak, mając porównanie z okresu zamieszkiwania w Moskwie, Kijowie i Taszkencie stwierdzam, że to właśnie na Ukrainie jest ono najbardziej uwypuklone, by nie powiedzieć, wynaturzone. Co eksponowały ukraińskie media po wizycie prezydenta Komorowskiego u Janukowycza tuż przed „Rewolucją godności”? Myliłby się ten, kto by pomyślał, że zawarte umowy, porozumienia itd. Nie. A to, że ich prezydent miał na ręce zegarek w przybliżeniu sto razy droższy niż nasz prezydent.

Musisz spodobać się Nieśmiertelnym

ARTUR ŻUREK -- opowiadanie
ARTUR ŻUREK "Delectus"

Oto nowy ład społeczny. Nieśmiertelny, Użyteczny i Odpad. Wszyscy są od siebie zależni, ale to najsilniejsi trzymają władzę i stanowią o porządku, reszta to sługusy systemu. Kobiety — wraz z towarzyszącymi im mężczyznami i dziećmi obojga płci — należą do kasty Zapomnianych.

Z pamiętnika sklerotyka

MAREK JASTRZĄB [proza]
MAREK JASTRZAB "Niedopowiedzenia"

Proza dla smakoszy stylu retro. Dziadek „Jak mu było” i narrator, tak przesiąknięci sobą nawzajem, że zdają się jedną osobą. Przemieleni i wypluci przez system, odpady ludzkości z numerem ewidencyjnym, który dla innych zawsze znaczył więcej, niż oni sami.

Mieszka w Nowym Jorku. Ma nowe oczy

EBRU YILDIZ -- eprawda

Od 1998 roku mieszka w Nowym Jorku. Pochodzi z Ankary. W Ameryce pracuje jako fotografka, wykonując zlecenia dla tak renomowanych klientów jak: Pitchfork, The Creative Independent , NPR, The New York Times, Rolling Stone i inni. Ebru Yildiz jest bez wątpienia artystką odnoszącą sukcesy. Zawdzięcza to talentowi, pracowitości i surowemu stylowi, kóry może się podobać wydawcom i czytelnikom.
[Fotografie: Ebru Yildiz źródło: portfolio]

Ebru Yildiz
Ebru Yildiz
Ebru Yildiz
Ebru Yildiz
Ebru Yildiz
Ebru Yildiz
Ebru Yildiz
Ebru Yildiz
previous arrow
next arrow

Ebru Yildiz ma coś, czego nie mają jej konkurenci w branży fotografii muzycznej. Ma „nowe oczy”. To sugestywna surowość i brak sztucznego blichtru. Muzycy na jej portretach „wyglądają dobrze” i jednocześnie w mocny, otwarty sposób wyrażają swoją osobowość. To bardzo trudna sztuka ponieważ, jak twierdzi artystka, 99% muzyków nie znosi się fotografować, choć rozumieją, że muszą to robić w celu promocji. Ebru Yildiz spędziła wiele godzin podczas koncertów w nowojorskich klubach i w jakiś sposób jej portrety nadają portretowanym „anielskości”, co trafnie ujął Robin Bacior w wywiadzie dla MajesticJournal. Podczas sesji fotograficznych ze znanymi klientami, Ebru jest tak zdenerwowana, że nie może spać w nocy i to działa na nią jak stymulant. Twarze goszczące na jej portretach to znani muzycy i wykonawcy np. Norah Jones.

Ebru Yildiz — fotografka młodego pokolenia pochodząca z Ankary i mieszkająca w Nowym Jorku. Specjalizująca się w portretach muzyków i koncertach. W 2016. ukazał się jej pierwszy album książkowy „We’ve Come So Far: The Last Days of Death By Audio”, dokumentujący zamknięcie klubu muzycznego na Brooklynie.
Na zdjęciu na stronie głównej: Ebru Yildiz

Polecamy: Najważniejsze zdjęcie świata

Emoralni*